Panie Wanda Makarska i Grażyna Goss w naszym szpitalu przepracowały aż 45 lat. To rzecz, szczególnie w tych czasach, rzadko spotykana. Jeśli dodamy do tego, że głównym odcinkiem ich pracy był Centralny Blok Operacyjny, to wiemy: niełatwe to zajęcie w tym – jak same to określają -  sercu szpitala.

Wanda Makarska rozpoczęła pracę w naszym szpitalu w 1975 r. od razu po ukończeniu szkoły. Pierwsze sześć lat spędziła na oddziale dzieci młodszych, a potem już przy operacjach, choć zarzekała się, że na bloku nigdy nie będzie pracować. - Dobrze wspominam te wszystkie lata, ludzie byli zawsze bardzo pomocni, byliśmy rodziną i tak zostało do tej pory - zauważa.

45 lat na bloku operacyjnym przepracowała z kolei Grażyna Goss. Jak zauważa, przez te lata medycyna w tym miejscu bardzo się zmieniła. – Kiedyś nie było jednorazówek. Wszystko trzeba było sobie samemu zrobić: przygotować gazik, wyprać maski, naciąć nici, a nawet wyczyścić i naostrzyć igły. Jednak nie zamieniłabym ani jednego dnia tej pracy na inne miejsce – mówi.

Za lata pracy w szpitalu podziękowali Paniom przełożeni. – Mało jest słów, którymi można wyrazić nasz szacunek i wdzięczność za zaangażowanie w pracę – powiedział Marek Działoszyński, prezes lecznicy. - Macie tutaj przyjaciół – zapewnił Antoni Ciach, dyrektor ds. lecznictwa. Panie zamierzają kontynuować pracę zawodową, ale już w mniejszym wymiarze, w chirurgii jednego dnia.